Piszę Składam Pstrykam | Basia Jendrzejczyk » W teatrze tańca najważniejszy jest człowiek i jego ucieleśnione myślenie

W teatrze tańca najważniejszy jest człowiek i jego ucieleśnione myślenie

Jacek Łumiński – dyrektor, założyciel i choreograf Śląskiego Teatru Tańca, założyciel Międzynarodowej Konferencji Tańca Współczesnego i Festiwalu Sztuki Tanecznej. Jego zasługi dla województwa śląskiego są nieocenione. ŚTT jest wizytówką nie tylko Bytomia, lecz i całej metropolii, a to niejednokrotnie zostało dostrzeżone i nagrodzone. Człowiek kreatywny, który w tańcu oraz regionie potrafi dostrzec wielki potencjał i robi wszystko żeby go wykorzystać jak najlepiej.

Zakończyła się XVII edycja Międzynarodowej Konferencji Tańca Współczesnego i Festiwalu Sztuki Tanecznej. Jak Pan wspomina początki tego przedsięwzięcia i jak ocenia jego obecną kondycję?
Początki konferencji/festiwalu stały się dziś czymś w rodzaju mitu. Chcąc budować w Bytomiu ważny ośrodek na mapie światowego tańca zaplanowałem dość misterną konstrukcję u podstaw, której znalazły się: oryginalna twórczość artystyczna, edukacja zawodowa i społeczna, funkcje usługowe wobec społeczeństwa i promocja.
Początkowo przez prawie dwa lata prowadziłem negocjacje z American Dance Festival, mając nadzieję na utworzenie w Bytomiu jednego z zagranicznych oddziałów tej historycznie zasłużonej dla tańca współczesnego imprezy. W konsekwencji tych rozmów, nasi partnerzy finansowi w USA i w kraju zaproponowali inne rozwiązanie, dzięki któremu mamy dziś w Bytomiu własny, oryginalny model festiwalu/konferencji. Pierwszy festiwal trwał zaledwie cztery dni i skupił 60 osób. Ten drugi był dziesięciodniowy – zgromadził 120 uczestników. Dziś to impreza dwutygodniowa, prezentująca czterdzieści spektakli, której integralną częścią są warsztaty prowadzone w trzydziestu stylach tańca przez międzynarodową kadrę wykładowców. Oferuje programy społeczne, zajęcia dla dzieci, dyskusje, wykłady i seminaria z historii tańca, zarządzania, fotografii itd. Siedemnaście lat temu podstawowym pytaniem Bytomian było: czy ktoś w ogóle na taki festiwal przyjedzie? Dominujące wówczas przekonanie, że Międzynarodowa Konferencja Tańca Współczesnego organizowana w małym mieście daleko od kulturalnych centrów kraju skazana jest na fiasko, wpłynęło destruktywnie na pracowników teatru. W rezultacie całe przedsięwzięcie przez cztery kolejne lata przygotowywały zaledwie dwie osoby.

Oferta konferencji jest coraz szersza, co nowego czeka nas w następnych latach?
Edycje festiwalu/konferencji przygotowujemy z kilkuletnim wyprzedzeniem. W 2011 część programu, zwłaszcza ta prezentowana w historycznej Elektrociepłowni Szombierki skupiać się będzie na twórcach z Azji, głównie Chin, Hong Kongu, Tajwanu, Singapuru, Korei i Japonii. Poza tym zaprezentujemy spektakle młodych twórców z krajów Unii Europejskiej. Rok 2012 zdominowany będzie przez zespoły holenderskie.

Mieliśmy okazję zobaczyć efekt współpracy Śląskiego Teatru Tańca z Y-Space. Proszę zdradzić jak przebiegała praca?
Praca nad naszym wspólnym polsko-chińskim spektaklem trwała miesiąc w Hong Kongu. Szukaliśmy wyzwań kulturowych w zwyczajach, obyczajach, rytuałach religijnych, obrzędach i rytuałach codzienności, w tym w sposobach dziękowania, pozdrawiania się, witania, przygotowywania pożywienia, jedzenia itd. My ze Śląskiego Teatru Tańca byliśmy w lepszej sytuacji od naszych chińskich kolegów z Y-Space bo wszystkie omawiane elementy mogliśmy zaobserwować na ulicy i sprawdzić ich zastosowanie. Potem zastanawialiśmy jak głęboko zakorzeniona jest w naszej mentalności tradycja i jak dalece ulega ona erozji. Spektakl jest więc rodzajem podróży po obu kulturach, spojrzeniem na przemiany mentalnościowe.

Zespół ŚTT cały czas ewoluuje. Skąd czerpie Pan inspiracje?
Od dawna interesowały mnie mechanizmy funkcjonowania kultury, mechanizmy przemian społecznych; przede wszystkim zawsze zwracałem uwagę na rolę i miejsce zwykłego człowieka w tych przemianach. Moja obecność w świecie sztuki wynika z tych zainteresowań, bo wierzę, że sztuka jest nie tylko zwierciadłem, w którym odbija się wizerunek człowieka lecz także jest narzędziem pobudzającym do myślenia i działania; może być tez istotnym narzędziem prowokującym przemiany. Dlatego zacząłem studiować antropologię sztuk performatywnych na uniwersytecie Stanu Indiana w Bloomington w USA. To właśnie te studia nauczyły mnie zauważać mechanizmy działań społecznych i stały się źródłem inspiracji.

Często po spektaklach ludzie dochodzą do wniosku, że nie rozumieją sztuki. Co w teatrze tańca jest najważniejsze? Forma, treść, czy jeszcze coś innego?
W teatrze tańca najważniejszy jest człowiek i jego ucieleśnione myślenie (tj. problemy i ich odbicie w życiu codziennym). Istotą tańca współczesnego i Teatru Tańca jest ucieleśniona tożsamość kulturowa. Tak więc, Teatr Tańca opiera się na bezpośrednich doznaniach zmysłowych (fizyczne odczuwanie ruchu poprzez nerwy czuciowe). Ogólnie rzecz ujmując, ludzie mniej wykształceni lub też bez żadnego wykształcenia często więcej czują i rozumieją z teatru tańca niż intelektualiści tylko dlatego, że w procesie poznawania odwołują się częściej do ciała a nie do umysłu. W naszym kręgu kulturowym, w którym rozum ceni się wyżej niż ciało, intelektualiści często nie potrafią odczuwać tego, co fizyczne. Nie wszędzie na świecie tak jest. Korzystając z wzorów istniejących w innych kręgach kulturowych coraz częściej i u nas zauważyć można tendencje powrotu do istoty ludzkiego istnienia, czyli do fizycznego odczuwania i poznawania świata w związku z rozumem.

Czy Bytom sprzyja rozwojowi tańca?
Tak, gmina Bytom silnie wspiera rozwój tańca współczesnego. Widać to w planach rozwoju miasta. Ma powstać Centrum Tańca, Centrum/Laboratorium Choreograficzne, rozwija się Wydział Teatru Tańca krakowskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej ulokowany w Bytomiu. Taniec stał się jedną z dziedzin, na których opiera się promocja miasta.

Jakie jest Pana najważniejsze osiągnięcie?
Największym osiągnięciem jest nieprzerwana, konsekwentna realizacja założonego planu rozwoju tańca współczesnego w oparciu o ludzi zaangażowanych, pasjonatów i profesjonalistów.

Planuje Pan stworzyć Centrum Tańca w Bytomiu. Proszę opowiedzieć o tym projekcie.
Centrum Tańca jest pomysłem władz miasta. Na terenach byłej kopalni Rozbark mają powstać obiekty, w których zlokalizowane zostaną Wydział Teatru Tańca, krakowskiej PWST, Śląski Teatr Tańca i Centrum Choreograficzne wspierające młodych twórców teatru tańca z całego kraju wraz z szeroką ofertą edukacyjną dla dzieci i młodzieży. Centrum Tańca znalazło żywe zainteresowanie w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które jest zdecydowane wspierać rozwój tańca poprzez w/w instytucje.

Od niedawna istnieje Wydział Teatru Tańca w Bytomiu, którego jest Pan Dziekanem. Jak ocenia Pan młodych tancerzy? Mają potencjał? Jakie jest zainteresowanie studiami?
Mają wielki potencjał twórczy, dużo zapału, pasję i niezwykle szybko chłoną wiedzę oferowaną w dość wymagającym programie nauczania Wydziału Teatru Tańca. Jako jedni z niewielu w Europie połączyliśmy rozwój intelektualny z rozwojem umiejętności praktycznych. Program został wysoko oceniony przez międzynarodowe grono specjalistów, dziś ulega koniecznym przemianom i zaczyna przynosić efekty. Już wkrótce zobaczymy, czy absolwenci spełniać będą oczekiwania coraz bardziej wymagającego rynku. Chętnych na studiowanie na WTT jest z roku na rok coraz więcej. W tym roku organizowaliśmy nabór po raz czwarty i o 25 miejsc ubiegało się 120 kandydatów.

Interesują Pana scenerie postindustrialne, jako pierwszy zainteresował się Pan wykorzystaniem potencjału Elektrociepłowni Szombierki. Z czego to wynika?
Z potrzeby zintegrowania sztuki z życiem. Jest to reakcja na dynamiczne zmiany zachodzące we współczesnym świecie w wyniku transnarodowych ruchów społecznych, które docierają do społeczności lokalnych. Wykorzystanie potencjału postindustrialnego w sztuce w obronie kultur lokalnych daje ogromna siłę i poczucie przynależności.

Ma Pan w swoim dorobku wiele choreografii, z której jest Pan szczególnie dumny i dlaczego?
Wszystko co robię jest procesem twórczym, nieustającym poszukiwaniem, badaniem, sprawdzaniem możliwości ekspresyjnych. Nie mam żadnego spektaklu, do którego byłbym szczególnie przywiązany, bo każdy z nich wyznacza poszczególne etapy mojej pracy.

Jakie ma Pan marzenia, zarówno w dziedzinie tańca, jak i osobiście?
Moje marzenia się spełnią, gdy powstanie Centrum Choreograficzne a Śląski Teatr Tańca otrzyma swoją siedzibę. Chciałbym, aby połączenie potrzeb zwykłych ludzi z tym czym jest taniec w swojej istocie – kwintesencja humanizmu – stało się faktem. Wtedy będę spokojny o przyszłość teatru tańca w naszym kraju.

PUBLIKACJA | tygodnik Życie Miast | 21.07.2010