Piszę Składam Pstrykam | Basia Jendrzejczyk » Sztuka iluzji kiedy jest zdradzona, umiera

Sztuka iluzji kiedy jest zdradzona, umiera

Andreas Forini to światowej sławy mistrz iluzji ze Śląska, który pierwsze artystyczne kroki stawiał w chorzowskim Teatrze Iluzji. Był uczniem Andrzeja Śliwy-Wyszomirskiego, a jego idolem w zakresie iluzji jest Haruo Shimada z Japonii.

Jak to się stało, że zaczął się Pan zajmować iluzją?
Zawodowo pracuję w tej branży 30 lat. Uważam, że każdy człowiek rodzi się z jakimiś predyspozycjami, akurat u mnie jest to sztuka iluzji. Fajne jest to, że lubię to, co robię i w dodatku mi za to płacą. Jako 16-letni chłopak zainteresowałem się iluzją. Moim pierwszym nauczycielem był aktor Andrzej Śliwa, który nauczył mnie podstaw nie tyle iluzji, co warsztatu aktorskiego, który jest bardzo ważny i bez niego byłyby to tylko mechanicznie wykonane sztuczki.

Co w obecnych czasach polecałby Pan młodym ludziom, którzy chcieliby się zająć iluzją?
Myślę, że teraz jest prościej, ponieważ nie są wymagane uprawnienia do tego zawodu. Jest Krajowy Klub Iluzjonistów w Łodzi, szkółka iluzji we Wrocławiu, ale przede wszystkim trzeba samemu się interesować. Teraz jest łatwiejszy dostęp, dzięki internetowi. Kiedy ja rozpoczynałem naukę było ciężko się czegoś dowiedzieć, trzeba było nosić walizki za starszymi kolegami żeby gdzieś coś podpatrzeć i czegoś się dowiedzieć. Internet jest plusem i minusem w dziedzinie iluzji. Uważam, że wiele rzeczy z warsztatu magicznego jest niepotrzebnie ujawniana, bo sztuka iluzji w momencie kiedy jest zdradzona, umiera. Gdybym zdradził jak to zrobić, to nie byłoby zabawy.

Czy postęp techniki sprawił, że trzeba było zmienić podejście do odbiorcy?
Myślę, że tak. Na początku w moim przypadku inaczej to wyglądało. Jestem wyczulony na technikę, im mniej techniki i elektroniki tym bardziej jest to ciekawe i naturalne. Chyba, że jest to widowisko Copperfielda, gdzie zaprzęgnięty jest cały mechanizm.

Wydaje mi się, że sztuka iluzji jest nieco zapomniana i niewiele osób ma okazję zobaczyć tą sztukę.
Profesjonalnych iluzjonistów jest naprawdę mało, ale oczywiście jak wejdziemy do internetu to ogłasza się wielu w tej branży. W czasach PRL były nocne lokale, gdzie odbywały się tego typu imprezy, wiele z tych instytucji umarło śmiercią naturalną, a ludzie oduczyli się bawić.

Czy ciężko pracuje się z żoną?
Absolutnie nie. Żona towarzyszy mi przez 30 lat, z czego się bardzo cieszę. Mogę powiedzieć, że wiele rzeczy jej zawdzięczam, dlatego że jest bardzo tolerancyjna.

Czy zdradziłby Pan komuś sztukę iluzji?
Jeśli znalazłaby się osoba, której uznałbym, że rzeczywiście warto pomóc to oczywiście. Jeżeli znalazłby się ktoś, kto nie traktowałby tego w taki sposób, że dzisiaj gram w piłkę, jutro chodzę na szermierkę, a teraz zajmuję się iluzją, to czemu nie.

To jest chyba problem, że ludzie czerpią wiedzę z internetu, a po pół roku nudzą się tym.
Dokładnie. Tym bardziej, że w internecie znajdują się materiały szkoleniowe, z których 90 % to wielkie nieporozumienie – są podawane złe wzorce. Młodzi ludzie opierając się na nich, popełniają błędy.

Dotarcie do profesjonalnego nauczyciela jest chyba trudne.
Człowiek uparty dotrze do nauczyciela. Ja też kiedyś zaczynałem i było wtedy o wiele trudniej. Byłem szczęśliwy, gdy mogłem za swoim mistrzem nosić walizki żeby móc później podpatrzyć jakieś sztuczki. Ktoś, kto robi to wiele lat ma rozeznanie i wie, co danej osobie może podpowiedzieć, jak ją odpowiedni pokierować.

Czy Pan wprowadza do swojego repertuaru nowe sztuczki, czy szlifuje stałe elementy?
Ja jestem klasykiem iluzji – frak, muszka, elegancja – to preferuję. Trudno żeby po 30 latach zmieniać styl. Jeżeli cokolwiek nowego wprowadzam do repertuaru, to zgodnie z obraną linią.

Czy miał Pan jakąś wpadkę na scenie?
To nie jest karuzela, którą można włączyć i wyłączyć, lecz żywa sztuka. Tak jak aktor w teatrze, zdarza się, że zapomni tekstu i sufler mu podpowiada, tak w sztuce iluzji także występują wpadki. Zawsze jednak mam jakieś wyjście awaryjne, które stosuję, jak tylko coś nie wychodzi. Jesteśmy tylko ludźmi, nie czarodziejami.

Czy chce Pan coś przekazać naszym czytelnikom?
Przychodźcie na pokazy iluzji!

Iluzjonista (C) Basia Jendrzejczyk-2

Iluzjonista (C) Basia Jendrzejczyk-1

Iluzjonista (C) Basia Jendrzejczyk-3

Iluzjonista (C) Basia Jendrzejczyk-4

Iluzjonista (C) Basia Jendrzejczyk-5

Iluzjonista (C) Basia Jendrzejczyk-6

Iluzjonista (C) Basia Jendrzejczyk-7

Iluzjonista (C) Basia Jendrzejczyk-8

Iluzjonista (C) Basia Jendrzejczyk-10

Iluzjonista (C) Basia Jendrzejczyk-11

Iluzjonista (C) Basia Jendrzejczyk-12

PUBLIKACJA | portal Siemianowice.net.pl | 10.12.2012