Piszę Składam Pstrykam | Basia Jendrzejczyk » Spór o tereny Huty Zabrze

Spór o tereny Huty Zabrze

Plan zagospodarowania przestrzennego z 2004 r. wywołał spór pomiędzy Hutą Zabrze a miastem, który trwa do tej pory.

Trudno powiedzieć czy dojdzie do porozumienia. Sprawa w sądzie toczy się od kwietnia 2008 r., w jej toku powoływani byli kolejni biegli i jak do tej pory wszystkie opinie były dla nas korzystne, dlatego nie mamy podstaw żeby wątpić w to, że nasze roszczenia są zasadne. Miasto uchwaliło plan zagospodarowania, w którym dla większości terenów Huty Zabrze zlikwidowało funkcje przemysłowe, a to uniemożliwiło Spółce prowadzenie na nich działalności. W oparciu o obowiązujące przepisy prawa wystąpiliśmy do miasta o to, żeby przejęło od nas te tereny. Miasto nie wykonało obowiązku wykupu w ustawowym terminie. Złożyliśmy pozew, sąd powołał biegłego, który stwierdził, że po uchwaleniu planu zagospodarowania Huta Zabrze utraciła możliwość dysponowania terenami na cele działalności przemysłowej, a tylko taką działalność Spółka prowadzi – mówi Martyna Goncerz-Dachowska, Wiceprezes Zarządu Huta Zabrze S.A.

Władze miasta twierdzą, że zmiana planu zagospodarowania przestrzennego to wynik trudnej sytuacji ekonomicznej Huty Zabrze, w której rozwiązaniu władze chciały pomóc. Nowy plan miał umożliwić wykorzystanie terenów Huty do nowych celów. W efekcie do tej pory z terenów nie może korzystać ani Huta ani miasto…

Z jednej strony nie możemy dysponować 30 hektarami w centrum, a z drugiej strony wymaga się od nas żebyśmy płacili podatek od nieruchomości, jak za tereny związane z działalnością gospodarczą. Najbardziej zależy nam na załatwieniu problemu dróg, które zostały wirtualnie wytyczone na naszych terenach. Dopóki ten problem nie zostanie rozwiązany, pozostałe tereny nie odzyskają dostępu do drogi publicznej. Nie możemy nic zrobić z tym terenami w sytuacji, kiedy jest to enklawa bez dostępu do drogi publicznej. Nie da się ich ani sprzedać, ani też zagospodarować na nasze potrzeby ze względów czysto technicznych, ponieważ wg planu zagospodarowania przestrzennego wyłączona została funkcja przemysłowa – tłumaczy wiceprezes Huty.

Według profesora Bogdana Dolnickiego z Biura Prawnego Urzędu Miejskiego w Zabrzu podczas wyłożenia projektu planu do publicznego wglądu, Huta nie zgłaszała żadnych uwag do proponowanych zmian. Huta zaś twierdzi inaczej…
Zgłaszaliśmy zastrzeżenia do planu zagospodarowania przestrzennego na samym początku, ale teraz nikt tego nie pamięta. Jest pismo z 2000r., gdzie poprzedni prezes zarządu wyraźnie pisze, że nie zgadza się i nigdy się nie zgodzi na wyłączenie funkcji przemysłowej – komentuje Martyna Goncerz-Dachowska.

Spór toczy się o 40 działek o łącznej powierzchni 435.775 metrów kwadratowych, za które Huta Zabrze chce 70,5 mln zł. Niezależny biegły sądowy wycenił te tereny na podobnym poziomie do tego, który my formułowaliśmy w sądzie, czyli niecałe 200 zł za metr kwadratowy. To nie są jakieś wydumane ceny – mówi wiceprezes Huty.

Poza toczącym się procesem Huta Zabrze złożyła władzom miasta kilka propozycji polubownych rozwiązań, ale podobno żadna z nich nie zyskała akceptacji.
Wśród propozycji było obniżenie ceny, rozłożenie na raty, zamiana na inne tereny i już chyba wszystkie możliwe warianty zostały wyczerpane. Niedawno dostaliśmy kolejne pismo od pani prezydent, w którym zachęca nas do przedstawienia kolejnej propozycji ugody. Nie mamy nowych pomysłów, więc inicjatywę pozostawiliśmy po stronie urzędu. Cały czas jesteśmy otwarci na propozycje. Urząd do tej pory nie złożył żadnej merytorycznej propozycji – mówi Martyna Goncerz-Dachowska.

Mimo wyrażenia woli polubownego załatwienia sprawy przez obydwie strony do kompromisu nie dochodzi. Mijają lata, a ponad 40 hektarów terenów stoi i czeka. Na co? Chyba jedynie na wyrok sądu.

Huta Zabrze (C) Basia Jendrzejczyk-1

PUBLIKACJA | portal Zabrze.com.pl | 11.12.2012