Piszę Składam Pstrykam | Basia Jendrzejczyk » Pierwsza płyta była morfiną

Pierwsza płyta była morfiną

L.Stadt to łódzki zespół, który tworzą: Łukasz Lach – wokal, gitara, piano, Adam Lewartowski – bas, Andrzej Sieczkowski – perkusja i Radek Bolewski – również perkusja. Poznali się w Strasburgu, a pierwszy wspólny koncert zagrali w 2003 r. Na koncie mają debiutancką płytę z 2008 r. Zespół łączy różne brzmienia, które ciężko zaklasyfikować jednoznacznie do jakiegokolwiek z nurtów. Zostali uznani za nadzieję polskiej sceny muzycznej w 2007 r. Cały czas koncertują, z zespołem spotkałam się podczas Dni Pszczyny, na których zresztą świetnie zagrali. 

Krytycy muzyczni mają problem z określeniem Waszego stylu muzycznego. Jak sami byście go określili?
Adam Lewartowski: Chyba intuicyjnie podążamy jakimś tropem i określanie gatunku nie służy niczemu dobremu, bo jeśli się zaszufladkujemy, to będziemy odcinać rzeczy, które do tego nie pasują; będziemy się ograniczać i nie będziemy się rozwijać. Znaleźliśmy już swoją bazę stylistyczną, która między nami się rozgrywa, dlatego nie będziemy się szufladkować i nazywać.
Andrzej „Pejo” Sieczkowski: Obecnie zmieniamy na My Space gatunki kluczowe średnio co 20 dni, więc mówi to samo za siebie :)

Kto prywatnie jest waszym guru muzycznym?
Łukasz Lach: Dla mnie korzenie to są przede wszystkim Beatlesi, Bob Dylan, The Beach Boys – ogólnie muzyka od lat 50-tych do 70-tych. To jest coś, co najbardziej do mnie przemawia, ale jest mnóstwo takich artystów. Ostatnio także troszkę Robert Wait. Ogólnie: muzyka irlandzka bardzo mocno.
Radek Bolewski: Muzyka nowoczesna, elektroniczna. Teraz będzie właśnie na Śląsku fajny festiwal muzyki, na którym nie będziemy, bo gramy akurat koncert na ViertelFest w Niemczech.

Recenzje Waszej debiutanckiej płyty są pozytywne; jesteście postrzegani jako nadzieja polskiej sceny muzycznej 2007. Jak sami oceniacie tę płytę?
Łukasz: Ja dawno jej nie słuchałem, ale z perspektywy czasu wydaje mi się, że można by było dużo zmienić. Trudno cokolwiek powiedzieć o pierwszej i drugiej płycie, bo tak naprawdę ona jest dopiero w zalążku. Myślę, że będzie inna od pierwszej – wierzę w to, że lepsza.
Adam: Pierwsza płyta jest pierwszym krokiem i teraz stawiamy krok na drugą nóżkę.
Andrzej: Jak to Adaś często mówi, pierwsza płyta była morfiną, druga może będzie kokainą – zobaczymy.

Kiedy możemy się spodziewać płyty?
Łukasz: Chyba na początku przyszłego roku. Za miesiąc chcemy wypuścić pierwszy singiel i być może zrobimy epkę, tak jak z pierwszą płytą. Będzie tam 4-5 kawałków. Październik, listopad, grudzień to będzie już trasa promująca nowy materiał. Pod koniec tego albo na początku przyszłego roku ukaże się nowa płyta.

Czy będzie więcej utworów w języku polskim niż na pierwszej płycie, gdzie był tylko jeden?
Łukasz: Na razie są dwa polskie kawałki i zobaczymy – może będzie więcej, ale nie sądzę. Ostatnio nawiązujemy kontakty z dystrybutorami niemieckimi, a przyznam się szczerze, że mamy ambicję do wydania płyty za granicą albo do jej dystrybucji. Podróżowanie jest fajne, a osoby z firm dystrybucyjnych, z którymi miałem kontakt, wolą utwory w języku angielskim. To nie będzie z naszej strony żadnym kompromisem, bo przyznaję, że wolę śpiewać po angielsku.
Andrzej: Możliwe, że kiedyś nastąpi jakiś przełomowy tekst po polsku, ale do tego czasu to nie będzie polskich tekstów w nadmiarze.

Dotychczasowe najważniejsze osiągnięcie?
Łukasz: Najważniejszym osiągnięciem było wydanie pierwszej płyty, bo od tego momentu L.Stadt pracuje na swoją markę. Ta płyta zapoczątkowała wszystko. Wcześniej pracowaliśmy na to, żeby grać dobre koncerty, a od momentu wydania płyty te koncerty pracują na naszą nazwę. Dużym sukcesem był udział na festiwalach takich jak Off Festival, Opener. Największym chyba sukcesem jest to, że coraz częściej gramy za granicą – to jest także dla nas przyjemność.

Czym zajmujecie się na co dzień?
Łukasz: Wszyscy zajmują się muzyką, ale nie żyjemy jeszcze tylko i wyłącznie z L.Stadt. Każdy z nas ma jakąś pracę: Adaś jest pedagogiem, Radek również, Pejo ostatnio organizował m.in. Łódźstock, a ja jestem w biurze festiwalowym łódzkiego festiwalu Vena.

PUBLIKACJA | tygodnik Życie Siemianowic | 23.09.2009