Piszę Składam Pstrykam | Basia Jendrzejczyk » Noszę Śląsk w sercu

Noszę Śląsk w sercu

Katarzyna Groniec – piosenkarka i aktorka o cudownym głosie i niebywałej charyzmie. Jej start rozpoczął się w teatrze Buffo, z którym była długo związana, zagrała pierwszoplanową rolę Anki w musicalu Metro. Jej twórczość została niejednokrotnie zauważona i doceniona. Jako przedstawicielka piosenki poetyckiej ma na swoim koncie sześć płyt. Ostatnią „Listy Julii” zaprezentowała 15 sierpnia podczas 12 Letniego Ogrodu Teatralnego w Katowicach. Mogłam wtedy podziwiać niezwykłość artystki i cieszę się, że udało mi się z nią również porozmawiać.

Urodziła się Pani w Zabrzu – czy utożsamia się Pani ze Śląskiem?
Noszę Śląsk w sercu, bo to moje miejsce urodzenia i pierwszych 18 lat życia. Lubię atmosferę Śląska i Ślązaków, którzy nie bez kozery uchodzą za gościnnych i ciepłych ludzi. Uwielbiam śląską gwarę.

Proszę opowiedzieć krótko o współpracy z teatrem Buffo, czego Panią nauczyła?
W Buffo nauczyłam się podstaw zawodu – to był wówczas pierwszy prywatny teatr muzyczny w kraju. Śpiewałam tam piosenki komediowe i dramatyczne, przełamywałam swoje problemy interpretacyjne. To była dla mnie prawdziwa szkoła. Przygotowywałam piosenki i od razu mogłam sprawdzić się przed publicznością. Uczyłam się i jednocześnie zdobywałam doświadczenie.

Jak Pani ocenia kondycję współczesnej piosenki poetyckiej w dobie innych trendów muzycznych. Czy taka muzyka ma swoich odbiorców?
Jest taka nisza, gdzie ona egzystuje. Ma swoich zwolenników, stałych bywalców i jest. Chociaż nie jest grana w radiach, nie ma przełożenia na telewizję, której wyznacznikiem jest oglądalność to jednak ci, którym jest potrzebna wiedzą gdzie jej szukać.

Czego Pani słucha w wolnym czasie?
Bardzo różnej muzyki, ale mam stałe punkty programu. Oczywiście Elvis Costello, którego uwielbiam i stąd „Listy Julii” na moim warsztacie. Tori Amos, PJ Harvey – takie zupełnie nie z moich klimatów, ale tym bardziej inspirujące, Fiona Apple. Ostatnia płyta Kuby Badacha z piosenkami Zauchy – przepiękna , przepięknie zaśpiewana, pozostaję wciąż pod jej urokiem.

Pani najbardziej autorska płyta to „Przypadki”, do której napisała Pani teksty. Czy łatwiej jest śpiewać swoje teksty czy innych?
Przez wiele lat śpiewałam mistrzowskie teksty Osieckiej, Młynarskiego, poezję Tuwima, Nowaka, piosenki Grechuty. Obcując z gigantami i mając trochę oleju w głowie trudno było mi się przełamać i zacząć mówić własnymi nieudolnymi słowami.

Pisze Pani na swojej stronie oficjalnej, że od „Przypadków” jest Pani świadomą artystką…
Trochę bezczelnie. Długo szukałam własnego języka. Po „Przypadkach” mam wrażenie ,że go znalazłam. „Przypadki” dały mi pewność i odwagę. Ta płyta jest dość specyficzna ale wcale nie czułam przed nią lęku. W pewnym momencie po prostu dorosłam. Wcześniej wiedziałam czego nie chcę natomiast nie do końca wiedziałam czego chcę.

Otrzymała Pani Dyplom Mistrzowski Nagrody im. Aleksandra Bardiniego za wybitne osiągnięcia w piosence aktorskiej. Czy to najcenniejsze wyróżnienie?
To bardzo cenne wyróżnienie, ponieważ przyznają je ludzie, których cenię i szanuje, którzy są dla mnie wzorem w pracy. Bardzo jestem dumna z tej nagrody.

Jakie plany na przyszłość?
Wydawnicze. Założyłyśmy z Magdą Falkowską wydawnictwo Adapter i mamy debiut rynkowy. W październiku wydajemy trzecią płytę zespołu Mikromusic pt. „Sova”.

PUBLIKACJA | tygodnik Życie Siemianowic | 1.09.2010