Piszę Składam Pstrykam | Basia Jendrzejczyk » Młodzieńcza szczerość muzyczna

Młodzieńcza szczerość muzyczna

Dżem to weterani polskiej sceny muzycznej, cały czas przyciągają rzeszę fanów i co najważniejsze cały czas tworzą znakomite utwory. W listopadzie ubiegłego roku powstała płyta „Muza”, za którą podczas koncertu zespołowi zostanie wręczona Złota Płyta. O powstaniu krążka i planach Dżemu rozmawiam z wokalistą – Maciejem Balcarem.

Powstała płyta „Muza”, na którą czekaliśmy 6 lat. Dlaczego tyle czasu i czy było trudno?
Przede wszystkim ilość koncertów powoduje, że jesteśmy bardzo często wyczerpani i wracając nawet na tydzień do domu żaden z nas nie myśli żeby jeszcze urządzać próby. Staraliśmy się je wstawiać wszędzie tam, gdzie się da, aczkolwiek nie dało się tego robić regularnie. Jeżeli był wyczerpujący miesiąc to od razu powodowało, że nie było sił na to, żeby jeszcze włazić do kanciapy i grać próby, przygotowywać się z płytą. Wypadek, w którym zginął Paweł sprawił, że cały zespół ucierpiał, nie tylko z powodu jego straty, ale również Beno miał bardzo ciężkie złamanie ręki. Musieliśmy podjąć decyzję co dalej, zdecydowaliśmy się grać z Jaśkiem Borzuckim i musieliśmy na nowo scalić zespół. To wszystko powodowało, że płyta opóźniła się co najmniej o dwa lata. Zespół musiał się zgrać. Ilość koncertów, choroby, które nie omijają nikogo i nie da się nic na to poradzić, to wszystko powodowało, że „Muza” wyszła po takim czasie.

Czy jesteście zadowoleni z efektu? Z jakim odbiorem się spotykacie?
Odbiór generalnie jest bardzo dobry. To, co dominuje w komentarzach to fakt, że płyta jest równa. Bardzo podobają się kompozycje Zbyszka Szczerbińskiego, z czego bardzo się cieszę, bo bardzo bojaźliwie podchodził do tego tematu. Myślę, że już dawno temu mógłby komponować fajne rzeczy, a prawdopodobnie miał jakieś obawy i nie przynosił materiału. To jest poważny postęp dla Zbyszka, a także dla całej kapeli, ponieważ po pierwsze te kompozycje są bardzo dobre, a po drugie to tak jakby świeża krew popłynęła w zespole Dżem. Bardzo się cieszę ze współpracy z tekściarzami, którzy mi pomagali przy tej płycie, czyli Michał Zabłocki, Marek Robaczewski, Robert Kasprzycki, Krzysztof Feusette i Mirek Bochenek, z którym już od lat zespół współpracuje. Dla mnie to są bardzo istotne rzeczy, że na płycie pojawiają się także dobrzy tekściarze, którzy wiedzą co chcieliby przekazać. Na pewno brzmienie jest najbliższe temu, co sobie wyobrażaliśmy z wszystkich albumów, jakie do tej pory Dżem nagrał. Dobrze się tego słucha. Cieszą nas bardzo sygnały sprzedażowe, które świadczą o tym, że jest dla kogo wydawać płytę. Ludzie chcą mieć fizycznie egzemplarz w ręce, nie interesuje ich przegrana mp3 na komputerze, tylko namacalny dowód tego, że Dżem dalej gra. To jest bardzo cenne.

Na przełomie października i listopada, prócz premier dwóch płyt (Dżemu i solowej) urodziła ci się córeczka. Jak to wszystko ogarniasz?
Na szczęście to moja żona rodziła, a nie ja, bo wtedy byłby kłopot. Dzięki temu, że Viga sobie z tym wszystkim radzi, to ja mogę też ogarnąć całą resztę. Jestem szalenie wdzięczny mojej żonie, że tak cierpliwie ten okres dwóch premier płytowych i promocji płyt zniosła, bo jednak też potrzebuje często pomocy. Ja niestety nie zawsze mogę być na podorędziu. Na szczęście córunia jest zdrowa, piękna i grzeczna, co powoduje, że nie ma przy niej aż tak dużo roboty jak czasami bywa przy małych dzieciach.

Dżem to weterani. Ty jesteś w zespole już 10 lat. Jak się czujesz grając/tworząc w takiej legendarnej kapeli?
Powoli stało się to dla mnie bardzo normalne. Wiadomo, że przez 10 lat można się przyzwyczaić do pewnych sytuacji, ale faktycznie jak mam okazję zatrzymać się na chwilę i pomyśleć, to wręcz nie chce mi się wierzyć, że po pierwsze mam przyjemność grać w takim zespole, a po drugie, że to już 10 lat minęło. Przede wszystkim bardzo się cieszę, że trafiłem do kapeli, która traktuje granie muzyki jako swoją pasję i która nie wyobraża sobie ani tego żeby nagle zacząć robić coś innego ani żeby nagle zostawiać za sobą przeszłość i zacząć grać coś innego. To mi się bardzo podoba w kolegach, że mają tą szczerość muzyczną. Dzięki temu myślę, że te koncerty są tak dobrze odbierane. Ludzi można oszukać raz, drugi raz, ale przy dziesiątym razie połapią się, że coś jest sztuczne, fałszywe. Jeżeli zespół gra ponad sto koncertów w roku – w pewnym momencie wyszłoby, że jest to sztucznie pompowane i traktowane jako fucha, chałtura. To niestety można czasami zaobserwować na naszym rynku muzycznym, to zdarza się szczególnie w sytuacjach, kiedy ludzie nie grają dokładnie tego co lubią, co im się najbardziej podoba, tylko są sitemanami, którzy robią to, bo jest to ich zawód. W tym przypadku przez cały okres obserwuję w Dżemie taką młodzieńczą szczerość, to szczere podejście do każdego dźwięku.

Jakie plany ma Dżem?
Szczerze mówiąc pomysły się przewalają i co rusz słyszę o jakimś nowym, ale są to tylko i wyłącznie takie „kaczki”, których przynajmniej na razie nie chciałbym w żaden sposób ani negować ani potwierdzać. W przypadku Dżemu tak wiele rzeczy się miesza na raz, że może się wydarzyć wszystko. Może się znaleźć sponsor, który spowoduje, że materiał którego teraz nie jesteśmy w stanie ogarnąć z 2003 roku, z festiwalu w Tychach wydamy na DVD, bo mamy taką dokumentację, ale czy będzie na to wystarczająco środków, energii i naszego czasu żeby tego dopilnować, skontrolować i dobrze wykonać – tego nie wiadomo. To był przykład. Materiałów jest wiele różnych i za co my się zabierzemy w tym roku? Za coś na pewno, ale czas pokaże.

balcar-2

PUBLIKACJA | tygodnik Życie Siemianowic | 9.03.2011